Kard. Gulbinowicz, mówiąc o błogosławieństwie, dzieli się swoim doświadczeniem wyniesionym z rodzinnego domu, gdzie tradycja błogosławienia dzieci przez rodziców była mocno zakorzeniona:  Miałem ze trzy lata, kiedy w domu rodziła się moja siostra. Pokojówka powiedziała mi, że nie mogę być z mamusią. Widziałem, jak tata się niepokoi i przemierza pokój. Gdy tylko usłyszeliśmy płacz dziecka, tata wszedł do pokoju mamy i zrobił znak krzyża na czole malucha, mówiąc: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, przyjmujemy cię, córeczko, do rodu naszego, a Pani Ostrobramska niech ma ciebie w opiece”. Obserwujemy tutaj swoistą sukcesję znaku krzyża wykonywanego kciukiem prawej ręki – po ojcu taki sam znak kreśli na czole dziecka ksiądz podczas chrztu św., chrzestni,  i biskup podczas bierzmowania. To znak oddania dziecka przez jego opiekunów Bogu. Ksiądz Kardynał wspominał też o codziennym błogosławieństwie, jakie otrzymywał od rodziców: – Na Wileńszczyźnie był taki zwyczaj, że dziecko w nocnej koszuli biegło do mamy i prosiło: „Mamusiu – krzyżyk!”. Słowo „błogosławieństwo” było dla dziecka za trudne, a co to jest krzyżyk – wiedziało. Mama zrobiła znak krzyża, a przy okazji i pocałowała, przytuliła.(Niedziela pl). W Stanach Zjednoczonych ludzie często zwracają sie do księdza z prośbą: „Ojcze, pobłogosław mi. Oczywiście błogosławienie,nie jest zarezerwowane tylko dla duchownych. Rodzice powinni błogosławić jak najczęściej swoje dzieci i siebie nawzajem. Czy nie zagubiliśmy gdzieś sensu tej czynności? Czy potrafimy jeszcze błogosławić? Każdy ochrzczony może wypowiadać słowa błogosławieństwa. Niepotrzebna jest do tego specjalna, liturgiczna formuła. Jest to forma modlitwy wstawienniczej. To wzywanie imienia Bożego nad daną osobą, uwielbienie Boga w niej, prośba o opiekę i pomoc. Naturalnym miejscem udzielania błogosławieństwa jest dom. Rodzice powinni jak najczęściej wypowiadać głośno słowa błogosławieństwa nad dziećmi. Pamiętajmy o tym szczególnie teraz podczas wakacji, gdy dzieci, wnuki wyjeżdżają na wypoczynek. Błogosławmy siebie na wzajem. (Gość.pl)